
Ostatnie dni nasza redakcja spędziła na testowaniu nowej ligi w Path of Exile 2, czyli jednej z najbardziej wyczekiwanych produkcji ARPG ostatnich lat. Jako długoletni fani serii, z dużym entuzjazmem wypatrywaliśmy premiery nowego sezonu.
Niestety, rzeczywistość szybko zweryfikowała nasze oczekiwania – zarówno pod względem technicznym, jak i projektowym. I choć potencjał widać na horyzoncie, start nowej ligi w PoE 2 pozostawił wiele do życzenia.
Problemy techniczne na starcie nowej ligi
Już od pierwszych minut od premiery nowej ligi gracze zaczęli zgłaszać poważne problemy z wydajnością. Spadki liczby klatek (FPS), nagłe zamrażanie ekranu gry, szczególnie w lokacjach takich jak pierwszy hub. Wymienione problemy znacznie obniżały komfort rozgrywki i nie były to sporadyczne przypadki. Nawet posiadacze mocniejszych maszyn nie byli w stanie cieszyć się płynną rozgrywką, co wywołało falę niezadowolenia w społeczności.
„Why is my FPS so low”
najczęściej występująca wiadomość na czacie globalnym
Nietrafione decyzje projektowe i problemy z balansem
Jednak nie tylko kwestie techniczne okazały się problematyczne. Dużo kontrowersji wzbudziły również zmiany w mechanice gry i ogólny balans rozgrywki. Nowa klasa – hunterka – miała być powiewem świeżości, oferując unikalny styl walki oparty na combosach i synergii umiejętności. Niestety, implementacja tej mechaniki nie spełniła oczekiwań.
W praktyce combosy hunterki nie zapewniały satysfakcjonującego przyrostu mocy. Problemem według nas nie była nawet sama liczba zadawanych obrażeń, lecz niewystarczająca szybkość wyprowadzani ataków, przez co gra tą klasą była odczuwalnie mniej efektywna niż innymi buildami. Dla wielu graczy była to frustrująca zmiana względem dynamicznej rozgrywki znanej z wcześniejszych lig.
Przeciwnicy, którzy nie wiedzieli, że mają być słabi
Kolejną bolączką nowej ligi był balans przeciwników. A właściwie – jego brak. Zwykli przeciwnicy (tzw. „białe mobki”, czyli podstawowe potwory) okazali się zaskakująco odpornymi, co w praktyce prowadziło do uczucia przymusowego grindu i nadmiernego wydłużania rozgrywki. Wielu graczy, przyzwyczajonych do szybkiego tempa kampanii z poprzednich sezonów, nie było przygotowanych na tak gwałtowne spowolnienie progresji. Według nas fajnie, że nie są aż takim mięsem armatnim, ale bez przesady! Ta zmiana wywołała spore kontrowersje w społeczności, zwłaszcza wśród tych, którzy liczyli na płynne i przyjemne pierwsze przejście kampanii.
Zamiast wciągającego flow dostaliśmy… maraton przez błoto?
Szybka reakcja twórców na problemy
Na szczęście deweloperzy z Grinding Gear Games nie przespali premiery i szybko zareagowali. Już po kilku godzinach zaczęły pojawiać się pierwsze łatki, które znacząco poprawiły stan gry. Wśród najważniejszych zmian znalazły się m.in.:
- Optymalizacja wydajności i poprawki crashy
- Zmiany balansu w umiejętnościach nowej klasy
- Redukcja trudności przeciwników na wczesnym etapie gry
Szczegółową listę zmian możecie znaleźć [tutaj – link do changelogu].
Naszym zdaniem wprowadzone aktualizacje naprawiły większość problemów, które rzucały się od razu w oczy. Jednak nie wszystko zostało jeszcze dopracowane – nadal pozostają kwestie wymagające interwencji twórców, szczególnie w obszarze skalowania mocy postaci, sensowności używania nowych mechanik, problemów z drzewkiem pasywnym, nudnymi ascendancjami oraz nadmiernym ograniczaniem dobrych buildów. Tak czy siak, to były zmiany na plus. Poczuliśmy, że twórcy słuchają graczy i naprawdę chcą żebyśmy się dobrze bawili!
Kilka dni później: jest progres – i sporo frajdy
Po tygodniu od startu sezonu sytuacja wyraźnie się poprawiła, a nasza redakcja w końcu mogła naprawdę zanurzyć się w rozgrywce. Szczególnie dużo frajdy sprawiło nam czyszczenie mapek elektryczną włócznią – buildem, który jest zaskakująco efektownym (jednak bez spoilerów). Do tego klasyczny wojownik z ciężkim orężem, bez kombinowania, lecz z potężnym AoE, dał nam tonę satysfakcji w bardziej bezpośrednim stylu gry.
To były te momenty, dla których wracamy do PoE – gdy wszystko działa, build klika, a ekran aż iskrzy od efektów. Nie ukrywamy, że właśnie wtedy zaczęliśmy z większym optymizmem patrzeć na przyszłość tej ligi.

Czy warto zagrać w nową ligę Path of Exile 2?
No właśnie – czy warto? Choć start nowej ligi w Path of Exile 2 nie należał do udanych (ani przyjemnych), sytuacja zaczyna się poprawiać. Jeśli jesteś weteranem PoE i masz świadomość, że początki sezonów często bywają hmm trudne, to… tak. Gra ma potencjał, widać, że sporo rzeczy zostało zaprojektowanych z rozmachem. Liga oferuje solidne podstawy i ciekawe nowe pomysły, które – po dopracowaniu – tchną świeże życie w znaną formułę. Mimo początkowych potknięć, z optymizmem patrzymy w przyszłość i liczymy, że kolejne aktualizacje tylko ulepszą grę jeszcze bardziej. Tylko bez crasha co kwadrans, prosimy.
#Path of Exile 2 #ARPG #GrindingGearGames #GGG #PoE2 #AktualizacjaPathOfExile2 #NowaLiga


